Władysław Orkan, Przygrywka
Ukochałem lud biedny nad miarę -
Bom się jego pieśnią wykołysał...
Ukochałem zwyczaje i gwarę -
Które, dziecko, z piersi jegom wyssał.
Co mię wiąże z ludem jeszcze szczerzej,
Powiem - choć mi wielu wiary nie da:
To niedola, która w nim się szerzy -
Oto wspólna towarzyszka - bieda...
Może ona zaćmiła mi oko
I przesłania serc biedaczych głębię -
Że nie mogę patrzeć tam...- wysoko -
I od ludzi sam gnębiony - gnębię...
Może ona zaćmiła mi słonko
I na nerwach zwinęła promienie,
Że gdy chodzę serc ludowych łąką,
Poza światłem wszędy widzę - cienie...
Poza światłem cienie widzę zawdy,
Łzy mię ciągną więcej niźli blaski...
Lecz do ludu nie schodzę jak z łaski -
Ja w nim samym szukam tylko - prawdy.
 |
Idea wyróżniania ludzi aktywnych i twórczych nie jest współcześnie niczym odkrywczym ani nowatorskim. Promocyjny charakter wielu nagród jest ważnym czynnikiem mobilizującym wydawców, plastyków, muzyków. Wielcy patroni, bogaci sponsorzy, omnipotentne gazety czy czasopisma w oparciu o sowicie honorowane nagrody sterują gospodarką, narzucają zasady funkcjonowania rynkom sztuki i literatury. Powstają grupy artystów tworzących "pod nagrody" i realizujących styl narzucany
|
przez mecenasów owych konkursów. Wielkie akcje mogą być pożyteczne, w Polsce narzucają jednak artystom obcy styl, naruszają suwerenność
twórczą, wprowadzają coś na kształt autocenzury. Nie wymieniając tytułów ani nazwisk związanych ze "stajniami" ich wydawców, nie wymieniając nazw konkursów i ich promotorów wystarczy stwierdzić, że przynoszą one tyle indywidualnego pożytku co straty mierzonej nierównymi warunkami promocji, powodują powstawanie nieautentycznych wartości , czasami są przyczynami społecznego i ekonomicznego wykluczenia. Organizatorzy zbiorowej świadomości tworzą swoiste getto gustów, programów, filozofii. Propagują ideowy imperializm lub zaściankowy konserwatyzm. Wypaczają rzeczywisty obraz autentycznej twórczości.
Dlatego grupa istniejących wciąż działaczy kultury, dziennikarzy, twórców i nawet polityków (związanych z szeroko pojętym ruchem ludowym), organizatorów aktywności artystycznej polskiej prowincji, miłośników autentycznych wartości wszystkiego co lokalne, regionalne, polskie postanowiła skorzystać z utartego schematu i stworzyć ideę nagradzania ludzi aktywnych żyjących i tworzących poza opłotkami stolic.
W początkach pomysł stworzenia nagrody dla wszystkich opuszczonych przez naszą rzeczywistość okresu transformacji, nie tracących jednak ducha i zapału artystycznego miał wyraźny aspekt socjalny. Oto dowiadujemy się, że wybitnemu polskiemu prozaikowi, współtwórcy całego nurtu w naszej literaturze współczesnej umiera żona, jedyna jego opiekunka i żywicielka. Wybitny artysta żyje i nadal tworzy, ale posiadając wyraźny stygmat czasu minionego nie znajduje wydawców. Żył i tworzył w Polsce Ludowej, nie dokonał publicznej autolustracji, nie zmienił poglądów politycznych, nie wziął udziału w rewolucji społecznej stojącej u źródeł ostatniej transformacji, nie zszedł w odpowiednim czasie do podziemia... Skazano go więc na niebyt... Ponieważ jako artysta nie zadbał o opłacanie sobie składek na ubezpieczenie społeczne zostaje - po śmierci żony - sam ze swoją biedą. Pisze wiersze bowiem -jak sam mawia - krótsze formy wydawcy szybciej upowszechnią z powodów mniejszych kosztów.
Oto ktoś informuje, że dwóch wybitnych artystów słowa; poeta i satyryk zapadają na chorobę naszych czasów wymagającą drogiej radioterapii i specjalistycznego leczenia chemicznego. Znany profesor medycyny litościwie przyjmuje ich do swej kliniki, bezinteresownie operuje i proponuje standardowe leczenie zgodne z nieludzkimi polskimi normami organizacji służby zdrowia. Lojalnie jednak informuje, że proponowana terapia ma jedynie zapobiegać. Leczyć mogą drogie zagraniczne medykamenty na które artystów słowa nie stać.
Kolejny przykład objawił się z pełną brutalnością pewnego grudniowego poranka. Znany rzeźbiarz, wielokrotnie wyróżniany swego czasu nagrodami państwowymi i resortowymi peregrynuje po urzędach z swoimi orderami i dyplomami usiłując odsprzedać je kiedysiejszym ofiarodawcom za parę groszy. Bezduszność ludzi pozwala jedynie na czas jakiś "załatwić" mu opiekę o ośrodku dla nerwowo i psychicznie chorych. Nikogo nie obchodzi to, że twórca całej serii do dziś podziwianych dzieł, nie potrafił przystosować się do nowych czasów i zapłacił za transformacje tak wielka cenę. Mało nie mamy współcześnie instytucji bądź ludzi, którzy potrafiliby wykorzystać ten twórczy niepokój artysty w celach zarobkowych. Jego dzieła sztuki wystawiane w muzeach zagranicznych nie znajdują nabywców, bo nikt ich nie zna, nie promuje.
W takiej to atmosferze inaugurowano w roku 2001 działalność społecznej kapituły nagrody im. Władysława Orkana (1875 - 1930). "Ojcami założycielami" idei stałej opieki nad wybitnymi artystami polskiej prowincji ale też propagowania osiągnięć gospodarczych i intelektualnych tych przedstawicieli Polski regionalnej i lokalnej, którzy bez względu na trudności i kłopoty powodowane przez naszą siermiężną rzeczywistość byli: Stanisław Kolbusz, Jarosław Kalinowski, Czesław Siekierski i Tadeusz Skoczek. Założenia programowe tej nagrody wprost nawiązywały do ideałów jej patrona, wybitnego pisarz, twórcy nowożytnych założeń ruchów regionalistycznych. Przesłaniem jego wierszy, dramatów i prozy - niesłusznie zapomnianym, bo wynikającym z ideałów dziewiętnastowiecznej młodopolszczyzny - było wielkie dzieło obrony ludzi biednych, wykluczonych, poniżanych, wyzyskiwanych oraz pokrzywdzonych przez los, politykę i warunki społeczne. Celem nadrzędnym zaś - używając współczesnego języka- było dążenie do zrównania warunków życia i tworzenia dla wszystkich zdolnych, aktywnych, twórczych.
Nagroda podkreślać miała wartości twórczości artystycznej, ale też służyć miała wsparciem i pomocą wszystkim, którzy potrzebują przyjacielskiej dłoni, również tym znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Leszek Żuliński - twórca pierwszego statutu nagrody - pisał, że "nagroda łączy w swej idei promocję sztuki i talentu", dodając też, że przyznawana będzie artystom i twórcom różnych dziedzin kultury, "ze szczególną preferencją" dla przedstawicieli małych ośrodków i wsi oraz polskiej prowincji. Z czasem nurt artystyczny przeważył nad socjalnym obliczem kandydatur do nagrody.
Nagrody w roku 2002 otrzymali: Józef Baran - jeden z najwybitniejszych współczesnych poetów; Henryk Cyganik - dramaturg, artysta teatry i kabaretu oraz poeta; Mikołaj Samojlik - prozaik i prawnik oraz Julian Kawalec - współtwórca nurtu chłopskiego w literaturze polskiej, kronikarz dwudziestowiecznego awansu całych rzesz mieszkańców wsi. Cyganik i Samojlik bardzo cieszyli się uznaniem swojej działalności i spotkaniem w warszawskim Teatrze Roma. Niestety niedługo potem zmarli, nie pokonując nieuleczalnej choroby.
W roku 2003 wyróżniono: Stanisława Baja - profesora Akademii Sztuk Pięknych z Warszawy, artystę który "siłą swego talentu to, co chłopskie uczynił uniwersalnym" oraz tego, który "wynosząc chłopskie racje do ziemi, do świata, do Boga, do życia i do śmierci" spowodował poznanie "rangi najpełniejszego doświadczenia ludzkiego"; Henryka Berezę - czołowego polskiego krytyka literackiego, twórcę teoretycznych podstaw nurtu chłopskiego w literaturze, oraz "akuszera" wielkiej fali debiutów prozatorskich lat 70. znanych w historii literatury jako tzw. rewolucja artystyczna, krytyka wnikliwego i wytrawnego, słynnego ostatnio z cyklu "Oniriada"; Zbigniewa Dmitrocę - poetę, bajkopisarza, satyryka, dramaturga i translatora, autora wielu książek dla dzieci, znanego z łamów wielu czasopism literackich i kulturalnych oraz Mariana Kowalskiego kolekcjonera i miłośnika kultury regionalnej, twórcę prywatnego wiejskiego Muzeum Kultury Ludowej oraz muzyka prowadzącego z wielkim sukcesem artystycznym kapelę Marciny (od nazwy miejscowości Marcinowo k. Trzebnicy).
Nagrody za rok 2004 przyznano: Bronisławowi Kurkowi - emerytowanemu (długoletniemu) prezesowi Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego im. Wyspiańskiego, kultywującemu i propagującemu z niebywałym skutkiem kulturę regionalną i obyczaj poprzez Towarzystwo Przyjaciół Kultury Ludowej "Łan" i czasopismo o tej samej nazwie, rozbudzającemu społeczne zainteresowanie wiejską kulturą materialną; Jackowi Lubartowi - Krzysicy - "za dwudziestoletnią skuteczną integrację środowisk literackich polskich miast i wiosek oraz za stworzenie swoistego cechu poetów pod nazwą "Konfraternia Poetów", do której należą najwybitniejsi artyści z Polski i Europy; Łucji Piątkowskiej - nauczycielce wiejskiej z Mikluszowic, za wdrożenie programu szkolnego "Ślady przeszłości" mającego za cel ochronę zabytków kultury rodzimej, autorce wspaniałej monografii o parafiach Ziemii Bocheńskiej; Rafałowi Wojasińskiemu - prozaikowi brawurowo debiutującemu tomem "Złodziej ryb", jednemu z najciekawszych artystów młodej prozy.
Przyznano też nagrody specjalne: Kazimierzowi Długoszowi - animatorowi życia intelektualnego środowisk lokalnych i regionalnych, filozofowi kultury związanemu z prywatnym szkolnictwem wyższym i Tadeuszowi Górnemu - wielkiemu popularyzatorowi książki.
Za 2005 rok kapituła postanowiła wyróżnić nagrodą ekonomiczną Witolda Knychalskiego, twórcę Festiwalu Dialogu Czterech Kultur w Łodzi "za stworzenie platformy nieskrępowanej prezentacji idei współpracy międzykulturowej (polskiej, żydowskiej, rosyjskiej, niemieckiej)" oraz "za stworzenie marki nowoczesnej imprezy ekumenicznej w Polsce. Założyciel międzynarodowej fundacji "Łódź. Ziemia Przyszłości" w chwili odbierania nagrody był już bardzo chory. Po ponad pięcioletniej walce uległ nieuleczalnej chorobie.
Wyróżnienia honorowe podczas zgromadzenia w Zakopanem odebrali Jan Fudala - za wieloletnie znakomite wywiązywanie się z dobrowolnie przyjętej funkcji "strażnika pamięci" myśli i idei propagowanych przez Władysława Orkana, za obronę wartości regionalnych i lokalnych, za działalność artystyczna, społeczną i organizatorską, za mecenasowanie kulturze i sztuce ludowej oraz za nieustępliwość i wierność raz obranej drodze" oraz Wacław Kostrzewa - "za wieloletnia działalność artystyczną, za pokazywanie współczesnym nieprzemijających wartości jakie tkwią w twórczości poetyckiej, za przywiązanie w wierszach do idei podstawowych: swoich korzeni, tradycji humanistycznej, etosu pracy; za przypomnienie, że poetą jest się zawsze, bez względu na rodzaj wykonywanego zajęcia" ( cytaty z protokołu kapituły).
Kolejne nagrody, za rok 2006, przyznano: poecie Andrzejowi Grabowskiemu z Ciężkowic za dokonania artystyczne w dziedzinie literatury oraz niebywałą aktywność w propagowaniu sztuki, Sewerynowi Wisłockiemu z Woli Zręczyckiej za konsekwentne prace krytyczne i naukowe w dziedzinie etnologii, etnografii i historii sztuki Śląska i wieloletnie propagowanie dorobku prymitywistów śląskich, szczególnie z tzw. kręgu janowskiego, a także Michalinie Pięchowej z Bochni za mądrą publikację pt. "Świat sercem malowany". Nagrodami honorowymi wyróżniono prof. Stanisława Hodorowicza, rektora Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu i prezesa Związku Podhalan za propagowanie regionalizmu podhalańskiego jako kontynuacji myśli i działań patrona nagrody oraz przedsiębiorcę Stanisława Pasonia za aktywizacje gospodarczą wsi małopolskiej.
Kapituła Nagrody im. Władysława Orkana pracowała w składzie: prof. dr hab. Bolesław Faron (Akademia Pedagogiczna w Krakowie) - przewodniczący, oraz członkowie: Bronisław Dutka (poseł na Sejm), mgr Witold Grzybowski (Krakowska Fundacja Kultury), dr Ewa Jaska (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego), Jarosław Kalinowski (wicemarszałek Sejmu), mgr inż. Stanisław Kolbusz (Stowarzyszenie EkosystEM - Dziedzictwo Natury), mgr Bogumił Osiński (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski), Jan Prochyra (Teatr Rampa), prof. UMCS dr Jan Sęk (Fundacja im. K.E. Lewakowskiego), Tadeusz Skoczek (Instytut Władysława Orkana). W latach poprzednich w kapitule zasiadali ponadto Adam Bojara (artysta plastyk), Stanisław Gawor (publicysta związany z ruchem ludowym), Tadeusz Górny (dziennikarz telewizyjny), Stanisław Jaskułka (aktor teatralny i telewizyjny), dr Ryszard Miazek (Centralna Biblioteka Rolnicza),Wiesław Myśliwski (pisarz), Czesław Siekierski (Europoseł), Andrzej Wójcik (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza), Leszek Żuliński (krytyk literacki). Wszyscy wymienieni stanowią Radę Patronacką Instytutu Władysława Orkana.
Rzeczywistość w której żyjemy zmusza nas do przypominania dziewiętnastowiecznych pomysłów na ochronę i obronę interesów ludzi twórczych ale uciśnionych, aktywnych lecz niezdolnych do przebijania się za wszelka cenę i wszelkimi sposobami, postawionych na margines społecznego zainteresowania zupełnie przypadkiem i prawie zawsze niesłusznie. Wartość nie zawsze sama się obroni, nie zawsze się przebije do szerszego odbiorcy. Funkcję dobrze pojętego marketingu spełniać może i spełnia nagroda. Prestiż nagrody, społeczny jej wydźwięk i siła oddziaływania przekonują o słuszności podjętych działań i konieczności kontynuacji.
Dlatego w 2003 roku afiliowano przy Fundacji im. Karola E. Lewakowskiego nowo założony Instytut Władysława Orkana. Celem podstawowym jest kontynuowanie idei nagradzania imieniem patrona. Powstały też pomysły aby przypomnieć twórczość autora "Komorników" a nade wszystko przypomnieć jego teoretyczna myśl regionalistyczną. Okazuje się, że w zjednoczonej Europie, w świecie pełnym globalizacyjnych podniet znajduje się miejsce do myślenia o swoim regionie, mateczniku, małej ojczyźnie. W toczonej dyskusji o kształt i przyszłość Polski i Europy znajdzie się miejsce na twórcze rozwijanie przesłania i myśli Władysława Orkana.
Tadeusz Skoczek